Dziady, słowiańska tradycja czczenia zmarłych.
W kulturze słowiańskiej bardzo ważnym elementem był kult zmarłych. Tradycja ta ma korzenie celtyckie. Wierzono, że duchy zmarłych czuwają nad ludźmi, pomagają, opiekują się żywymi. Czasem, gdy tradycja ta przybierała szczególny wymiar była jesień, przełom października i listopada. Wtedy to odprawiano tzw. Dziady. Głęboko wierzono, że w tym nostalgicznym jesiennym czasie na ziemię wracają zmarli czyli tzw. ”Dziadowie”. Wierzono, że w czasie przesilenia jesiennego granica między światem żywych i zmarłych niemal zanikała, dusze zmarłych mogły swobodnie przenikać do naszego świata i uczestniczyć w naszym życiu.
Z tym niezwykłym czasem łączy się wiele zwyczajów. Jednym z nich było zapalanie zmarłym światła przed domem, by wskazać im drogę. Palono też często ogniska, stawiano światła w oknach. W dzisiejszych czasach zwyczaj ten zastąpiono zapalaniem zniczy na grobach zmarłych, a także często w domach przy fotografiach zmarłych przodków. Bardzo ważnym obrzędem było stawianie na grobach zmarłych potraw, by dusze mogły się posilić. Najczęściej były to codziennie spożywane potrawy, takie jak miód, kasza, chleb. W ten sposób chciano zapewnić sobie przychylność i opiekę zmarłych.
Obrzędy związane z dziadami odbywały się także w domach, gdzie urządzano biesiady. Otwierano w domu drzwi i okna, by dusze mogły swobodnie odwiedzić swoje dawne domy. W tym czasie rozmawiano o zmarłych, wspominano ich, a także modlono się za ich dusze. Należało też powstrzymać się od prac fizycznych, ustawały wtedy prace takie jak np. szycie, tkanie, kiszenie kapusty. Dziadami nazywano też w dawnych czasach żebraków, których utożsamiano z wędrującymi po świecie duchami. Możliwe, że z powodu tajemniczego, wzbudzającego obawę wyglądu. Zamożni ludzie zapraszali ich wtedy do siebie na uczty, obdarowywali niezbędnymi rzeczami, a także pieniędzmi.
Obrzędom dziadów przewodził Guślarz, człowiek –medium, za którego pośrednictwem nawiązywano kontakt z zmarłymi bliskimi, pytano o przyszłość, o rady. Guślarz pomagał też odpędzić z domu upiory. Dziady bowiem były to dobre duchy zmarłych naturalną śmiercią, natomiast wierzono, że ludzie zmarli śmiercią tragiczną np. samobójczą, stają się po śmierci zbłąkanymi upiorami, mogącymi wyrządzić krzywdę żyjącym, sprowadzić na nich nieszczęście, klęski i choroby. Osoby takie nie były chowane w poświęconej ziemi, a na ich groby rzucano zielone gałązki. Gdy nazbierał się stos, podpalano go, w ten sposób oczyszczając negatywną energię, a także wskazując im drogę do światła.
W niektórych rejonach w czas dziadów, by ustrzec się przed złymi duchami, przebierano się w straszne stroje, a na twarz zakładano specjalne maski – kraboszki, które miały symbolizować duchy i uchronić przed spotkaniem z upiorami. Takie maski stawiano też przy oknach. Z tradycji tej pozostał obyczaj drążenia dyń i stawiania ich przed domostwami. Dynia zastąpiła drewnianą maskę – kraboszkę. Zwyczaje te kultywowano szczególnie w rejonach gdzie silne były wpływy kultury celtyckiej.
Gdy nastało chrześcijaństwo dawne święta pogańskie zostały przekształcone w święto Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny, kiedy to odwiedzamy groby bliskich by zapalić znicze i zmówić modlitwy. Gdzieś tam jednak w głębi duszy, pozostała ciekawość i tęsknota za zwyczajami naszych praprzodków, którzy żyjąc w harmonii z przyrodą, obcowanie z innymi wymiarami przyjmowali w naturalny, nie skażony cywilizacją, sposób.