Menu
Zaloguj się
Email:
Hasło:
Logo Logo
Zostań klientem Krok po kroku Publikacje Promocje Kontakt

Owykonywaniu rytuałów,i rzucaniu i usuwaniu klątw. Przygotowała Wróżka Issi-Isis

Magia w praktyce
 
 
Z różnych powodów szukamy możliwości rozwiązania problemów za sprawą rytuałów. Coraz częściej wierząc albo i nie, mamy potrzebę działania. Na zasadzie uda się super! Nie bardzo wierzę, ale jeśli ma mi to pomóc, dlaczego nie. Szukając sposobu – zaklęcia wyruszamy po przygodę. Na wstępie jest poszukiwanie Maga a jeśli nie bardzo wiemy jak się za to zabrać, to zwykle kończy się pocztą pantoflową znalezienie kogoś godnego zaufania. Najczęściej zauważyłam, że ludzie szukają magii na miłość i na ściągnięcie zła. Zdarza się i to nie rzadko, że ktoś zakłada coś złego. Nawet bywa, ale to już rzadko, że chce zadać śmierć swojemu wrogowi.
Wszelkie rytuały są stare jak świat. Nawet w Starym Testamencie pisze o czynieniu czarów. W każdej kulturze znajdziemy wzmianki na temat magii. Magię stosowano w postaci napojów, talizmanów, amuletów, ziół, żywiołów, krwi, paznokci, włosów przedmiotów noszonych przez bliskich, luster, sznurków, gwoździ, kul srebrnych, ostrych narzędzi, ziemi, soli, wody święconej. Penie nie wymieniłam wszystkiego. Ale najsilniejszą magią jest magia krwi. W wiedzy tajemnej każdy mag czy wiedźma ma swój magiczny eliksir oparty na krwi. Nie mówi się głośno o magii krwi, bo to nieetyczne i raczej bardzo niebezpieczne.
 
W większości mamy wiedzę, jaką mamy. Każdy na swój sposób coś wie o rytuałach nawet, jeśli w owe rytuały nie wierzy. Natomiast każdy z uprawiających magię zna znaczenie dni, faz księżyca, ziół oraz przywoływanych Aniołów. Sama bywałam świadkiem i nadal rzadziej, ale bywam przy rytuałach robionych przez kogoś, kto potrafi zrobić tak zwany cud. Nie jest dopuszczalne, aby ktoś postronny był przy rytuale. Jednak jeśli nam ufa osoba czyniąca swoje dzieło i wie, że to zostanie między nami. Wie, że ja mogę być użyteczna podczas tego rytuału. Wymieniamy się swoimi doświadczeniami. To dlaczego nie. Opowiem parę przykładów.
 
Będąc w Bieszczadach poznałam panią "Mądrą Babę". Tak nazywali ją w okolicy. Bali się kobiety, ale jak świat się walił to do niej w te biegi. Zawsze zaradziła. Ja w Bieszczady jeżdżę, bo mam tam rodzinę i znajomych, na słuchałam się różnych opowieści, na patrzyłam i sama doświadczyłam. Ze względu na to, że zawsze mnie ciągło do świata wiedzy, wierzę w to, co widzę i czuję. Tym bardziej zaciekawiła mnie postać tej kobiety. Czasami przechadzałam się koło jej domu, rzadko ją widziałam. Ale każdy nowy, kto przyjechał musiał ją poznać. Przychodziła w gości niezapowiedziana i traktowano ją z szacunkiem, inaczej zaraz odczuło się to na własnej skórze. Kuzynka mówiła (jak jej jeszcze nie znałam). Nie śmiej się z niej i nie przyglądaj, bo ci coś zada. Albo mi co podrzuci. Kuzynka ciągnie dalej. Wiesz kiedyś koleżanka jej nie zeszła w autobusie, a ta ją wyzwała, że źle wychowana.. A ta ją od czarownicy, wiedźmy, itd. Za parę dni pod płotem leżała róża różowa z czarną wstążką i ubabrana krowim łajnem. Wyrzuciła to Ela do pieca i zapomniała o tym zdarzeniu. Minęło piętnaście lat i całkiem niedawno jej się to przypomniało po oczyszczaniu twoim. Powiedziałaś, że widzisz róże, która mogła być przyczyną nieszczęścia. Zgadza się, Ela przyleciała do mnie i opowiedziała, że pamięta tą różę za płotem i od tej pory jest samotna. Jak kogoś spotka to dziecko jej zrobi i idzie w długą?. Znalazłyśmy sposób na ten urok. Ale wracając do kobietki. Ja ją lubiłam zawsze przywiozłam jej upominek. Lubiłam u niej przesiadywać i słuchać jak opowiada, jak wyklina na kogoś, bo coś tam jej zaszkodził. Pamiętam jak zajechałam kiedyś w Bieszczady. To było parę lat temu. Poszłam do niej, bo było brzydko, a ni chciałam słuchać o plotkach rodzinnych. Weszłam usiadłam. Kobitka była schorowana i leżała sobie na kanapie. Podałam jej herbatę, którą sobie i jej zrobiłam. U niej herbata była najpyszniejsza na świecie. Stary czajnik, piec na węgiel … ten urok. Jak robiłam herbatę stałam profilem do niej, bo nie dało się inaczej. Jak podeszłam z herbatą i wzięła parę łyków, usiadła i mi się uważnie przyglądała. Zapytała w końcu. Kto ci tak zazdrości powiedz. Pani kochana czego? Niech weźmie mój los, a ja chętnie wezmę jego. To kobieta z rodziny, zła uczyniła wiele. Podejdź tu. Wyrwała mi parę włosów i uderzyła z pięści w lewe ramie, aż poczułam. Wrzuciła w ogień włosy splątane w nitkę. Pójdziesz spać, a ta kobieta się przyśni. Przyjdź jutro, to powiem kto to był. Śniła mi się ciotka, ale kochałam ją zawsze. Nie myślałam w kategorii złej osoby o mojej ciotce. Weszłam koło 11 do kobietki, a ona do mnie. I co widziałaś ją we śnie. Nie wiem czy to ona, ale ja ją kocham bardzo. Powiem ci kto to. Węglem drzewnym na białym papierze napisała imię o literze J. Tak ona mi się śniła. Cicho – rzekła. Ona wygląda tak… i mi mówi. Tak. Zamurowało mnie.
 
Z perspektywy czasu wiem, że kobieta miała rację. Do dziś stosuje niektóre jej metody. A nawet jak moje dzieciaki czują, że ktoś im szkodzi. Zaraz robią podobnie. Zabezpieczenie przed szkodzeniem innych jest najskuteczniejsze gdy wyczuwamy, że coś jest nie tak. Jeśli nawet podejrzewamy kogoś, to nie znaczy, że spotka go kara jeśli nic nie uczynił. Jeśli osoba zabezpieczy się przed szkodzeniem, np. octem i solą - 9 łyżeczek soli, kieliszek octu w słoiczku czy w buteleczce do tego kartka z wypisanym podejrzanym. Zakręcić od czasu do czasu wstrząsać. Osoba która nam nic nie zrobiła jej nie zaszkodzi. Jeśli jest szkodnik, to uderzy w niego jego działanie. Pamiętajmy, że jeśli czujesz się czysty, niewinny a ktoś coś zarzuca, ktoś chce przeciw tobie robić rytuały – to niech robi. Jeśli są w intencji oczyszczenia, ochrony a nic nie zrobiłeś, nie uderzy w ciebie. Gorzej jeśli ta osoba uparcie sądzi, że jesteś winny/a, bo wówczas obrywa osoba, która nie ma pokory w sobie ani przebaczenia. Tym bardziej, że źle oceniła sytuację.
 
Zabezpieczenia się przed wrogiem jest mnóstwo ludowych i znanych sposobów. Oczyszczanie i uwalnianie jest metodą powszechną. Dostępne są rytuały z jajkiem, z wodą, żarem i solą. Oczyszczanie gliną i ogniem. Oczyszczanie lnem, krwią, kadzenie. Wszystko zależy od kultury i wiary. Nie raz zdarzyło się, że byłam świadkiem zabezpieczeń przed złem. Jedni sądzą, że to zabobony inni wierzą Asekuracyjnie ludzie stosują metody zapobiegawcze. Na przykład (całkiem niedawno znów się z tym spotkałam). Kobieta trzymała dziecko do chrztu ( chrzestna), ale była w ciąży. W lewej kieszeni miała związany róg białej chusteczki. Tylko po to, żeby zabezpieczyć jedno i drugie dziecko. Chrzczone dziecko i to nienarodzone jeszcze. Parę lat temu zdarzyło mi się, że kobieta przyszła do mnie na karty tarota. Długo jeszcze rozmawiałyśmy. Zapytałam, co ją jeszcze męczy, bo widać było, że chce zapytać jak zdjąć coś, czego nie jest pewna czy zostało zadane. Ale serce matki podpowiada jej, że tak. Kobieta w końcu się otworzyła. Jak urodziła się moja córka była niechcianym dzieckiem przez rodzinę ojca. Ciotka, która była jej chrzestną przyniosła jej na chrzciny naparstek, czarną nitkę z kilkoma pęczkami przewleczoną przez igłę i zakuła to w czapeczkę mojej córki. Zamurowało mnie to. Co? Przecież to czarna magia. Zdjęłyśmy z dziewczyny ten zły czar. Ktoś może się śmiać, ale znam tę dziewczynę bardzo dobrze. Jest moją przyjaciółką. Wiele przeszła nim zaznała szczęścia. Ale udało się i to jest ważne.
 
Mówi się, że złe czary nie istnieją więc i dobre też. Ale jak ktoś widział, doświadczał. To jak to nazwać. Zbiorowa iluzja? Pojechałam kiedyś do rodziny, której z wielkim oporem się wiodło, a jeśli coś w okolicy miało się stać, to gdzie? U nich. Brakowało im sił. Pani już leczyła się psychiatrycznie. Jej córek związki wisiały na włosku. Weszłam do domu i pijąc kawę rozglądałam się wokół. Ciągnęło mnie na sień. Zapytałam, czy ktoś w latach sześćdziesiątych zmarł. To był mężczyzna starszy, który kłócił się z sąsiadem z drugiej strony ulicy o tamten dom. Tak. Pani potwierdziła. Starszy pan zmarł, a za nim w tamtym domu zmarła kobieta. Ktoś członkom rodziny doradził umyć ciało, a wodę wam wylać pod drzwi. A wie pani, że już nam ktoś podobnie powiedział. Co robimy ? Macie niebawem remont? Tak więc proszę pod schodami zrobić to… i to. Dobrze. Upłynęło trochę czasu i wszystko się po układało. Nie ma rozwodu, nawet sprawy interesów ruszyły do przodu. Powiem przykład z własnego podwórka.
 
Miałam przyjaciółkę, samozwańczą. Zawsze przychodziła i za każdym razem mój pies, który jest już na łąkach raju psiego. Szczekał na nią, patrzył żeby ugryźć. Zawsze powtarzam, że skoro zwierzę nie lubi kogoś, to musi być zły człowiek. Zaczęłam z czasem czuć do niej dziwną niechęć. Bywała u mnie po dwa trzy razy dziennie. Ja jako typ samotnika zmęczona byłam jej obecnością. Nagle zauważyłam, że coś jest nie tak. Zaczęło się wszystko sypać. Aż któregoś dnia usiadłam i medytuję nad swoim domem. Przenikają mi różne obrazy przez głowę, ale często widzę jakieś dziwne zawiniątko. Postanowiłam wziąć się za porządki takie od serca. Każdy kąt, wszystko. Biorąc się za łazienkę ciągle mi coś przeszkadzało. A to ktoś przyszedł, a to rękę rozcięłam, ciągle coś. Dało mi to do myślenia. Odkurzaczem wjechałam pod wannę i co nagle ciężko idzie odkurzacz, buczy. Jak nic wodę wciągnęłam, ale skąd. Cóż patrzę a tu zawiniątko. Jakaś kukła związana sznurkiem z drutem w ręku i jeszcze inne dodatki. Wzięłam to do ręki i już wiedziałam, że to jej robota. Ale sobie myślę po babsku. Czekaj no dam ci nauczkę. Wzięłam kukiełkę zrobiłam co trzeba i jej ją oddałam. A że dziewczyna zawzięta i chytra zabrała swoje dzieło wraz z darem, który jej dałam jako prezent oddany a w nim kukiełka. Dwa tygodnie kobietka miała dylemat, a ja tylko powtarzałam jej. Czy przypadkiem nie zrobiłaś komuś szkody, że los ci oddaje. Nie. Szła w zaparte. Wiesz, że ja widzę jeśli ktoś mi szkodzi. Znajdę wroga i twój wróg to ten oddany za szkodę jaką zrobiłaś. Dziewczyna ode mnie ganiała jeszcze po innych wróżkach, jasnowidzach, aż pewien jasnowidz jej powiedział. Przeproś osoby, którym zrobiłaś krzywdę inaczej będziesz miała życie jak twoja matka. Zadzwoniła do mnie i mi o tym opowiedziała, ale nie przeprosiła. W końcu żal mi jej było i powiedziałam prawdę i że nie chcę takich przyjaciół obok siebie. Zerwałam z nią kontakt i ostrzegłam, że ma mi więcej nie szkodzić, bo jej odeślę szkody. Za parę tygodni pod swoim progiem znalazłam rozlany eliksir, który jej sama kiedyś pokazałam. Śmiałam się bo znała tylko tyle ile mogła wiedzieć. Nie szkodliwa mieszanka wody nieożywionej z kwiatami z cmentarza. Żal mi jej było, ale nie złamała mnie swoimi przeprosinami, pomogę jej w potrzebie jak każdemu. Ale wie, że w moim domu kawy jak koleżanka się już nie napije.
 
Nie sztuką jest znać rytuały. Sztuką jest panować nad nimi, a przede wszystkim nad złością i chciwością. Prawdziwy Mistrz to potrafi. Rytuały są ostatecznością. Ale na ten temat innym razem.
 
Pozdrawiam
 
Publikację przygotował ekspert:
Avatar ekspert Issi-Isis
KOD:
Zobacz pozostałe moje publikacje