Magia i Rytuały – skutki
Nauczyliśmy się, że wszystko jest dostępne, a co zatem idzie, chcemy mieć już i teraz. Nie myśląc nad skutkami ubocznymi swoich działań. Niestety można napytać sobie biedy. Wszelkie ingerencje w przestrzeń czasową, przestrzeń życia i samą postać, którą chcemy usidlić są niebezpieczne. Jeśli coś się nie powiedzie?
Zwykle nie od razu odczuwamy efekty nieudanego rytuału. Po jakimś czasie widać, że coś jest nie tak, że życie i plany nie idą w dobra stronę. Zaczynamy zastanawiać się dlaczego wali się mój świat, co takiego zrobiłam/łem. Nie pamiętamy swoich działań bezpośrednich, albo zleconych. Nie pamiętamy złorzeczeń i innych rzucanych energetycznych larw. Skutkiem tego działania są blokady na miłość, która tak w życiu jest nam potrzebna. Nikt nie lubi być sam. A jednak w tej sferze nic się nie układa, a my nie wiemy dlaczego.
Blokady mają różne podłoże, ale główne trzy są najistotniejsze. Ktoś nam źle życzy z powodu zazdrości. Nie musi to być bezpośredni atak osoby z którą się znamy choćby z widzenia. Najdziwniejsze jest to, że bezpośrednio nas dotyka coś, co było zadane kilka lat temu a nawet kilkadziesiąt. Znam przypadki osób, którym nie układało się od pokoleń. Przychodziły, przychodzą i płaczą. Co wydaje się już szczęśliwym związkiem, nagle rozpada się. Samotne osoby, panny nie mogą znaleźć szczęścia.
Pamiętam taki jeden z najbliższych przypadków. Matka, córka i jeszcze jej córka nie mogły zaznać szczęścia w miłości. Od lat szarpią się z samotnością albo coraz trudniejszymi związkami, które prowadzą do nieszczęść. Obie panie usiadły przed mną i mówią, że cyganka im powiedziała, że życie im się wali przez czyjeś złe oko. Nie powiedziała więcej, bo one się spieszyły. No cóż po południu kobietki pod drzwiami u mnie. Chcąc nie chcą, żal mi było dziewczyn. Przecież przejechały kilometry i naprawdę widać było ich troskę. Usiadłam jak zawsze obok obu dziewczyn i zapytałam, co je sprowadza – w sensie , co z zakresu moich usług. Mówią, że przekleństwo. Zaczęłam od zaraz na obie patrzeć przez Mapę Duszy. I mówię, że głównie chodzi o miłość. Ale to trwa już bardzo długo. Odparły, że tak. Więc powiedziałam co widzę. Kobieta mieszka w domku jednorodzinnym. Nie ma już jej w śród nas. Opisałam jak wyglądała. Wiele szczegółów zaczęło się zgadzać. Oczyściłyśmy dziewczyny. Kazałam oczyścić dom oraz uwolnić energię zła z domu. Za trzy miesiące dać znać czy coś się zmieniło. Za parę miesięcy, już nie pamiętałam, one znów u drzwi już tym razem we trzy. Podziękować przyjechały.
Drugi przypadek to fakt zadanej magii przez osobę, która sama zadała koleżance krzywdę magią, żeby ta nie wyszła za mąż za chłopaka, którego obie kochały. Z powodu blokad jakie nie uderzyły w koleżankę, a spadły na nią. W czasie ślubu mężczyzna odszedł od ołtarza. Od tej pory dziewczyna nie mogła sobie ułożyć życia uczuciowego. Aż do chwili w której uwolniła złość i złorzeczenie z magią, którą wykonała sama na stratę koleżanki. Po uwolnieniu relacje między dziewczynami się poprawiły. Samej manipulantce też życie zaczęło się układać.

Jednym z najtrudniejszych przekleństw są
przekleństwa zadane w bólu i od rodziców. Rok temu zaczęła przychodzić do mnie klientka z polecenia. Nie pomogli psychiatrzy, a leki otępiały ją do takiego stopnia, że życie nie miało dla niej sensu. Uproszona przez przyjaciółkę, przyjęłam kobietę. Ciężko pomóc wyjść ludziom z depresji, więc uznałam, że to nie moja działka i nawet mi się nie chciało z nią zbyt długo rozmawiać. Kobieta weszła do gabinetu i czekała aż ja wypalę papierosa, bo naprawdę miałam opory jej pomóc. Nagle sobie uświadomiłam, że to nie moje podejście do człowieka w potrzebie. Zgasiłam papierosa i poszłam. Usiadłam po drugiej stronie i widzę wrak człowieka. Myślę sobie… Taka ładna kobieta po pięćdziesiątce – sama tak bym chciała wyglądać. Mówię jej. Wie pani, ja nie wiem czy pani pomogę, bo pani w takie rzeczy nie wierzy zapewne. Tak? To co ja tu robię? No cóż tonący brzytwy się chwyta. Może pani wierzyć albo nie (ciągnę dalej ), ale przyczyną pani łez i trosk jest matka. Matka nie żyje. Większość ludzi mamę postrzegało jako kobietę z klasą, ale to był tyran zwłaszcza dla pani. Dziewczyna mi się rozsypała. Cóż teraz mogę tylko jej zaszkodzić lub pomóc. Boże daj mi siłę sobie myślę. Nawrzucałam jej matce i mówię, że zasłużyła sobie mimo, że nie żyje. Ponieważ widzę, że ona panią osacza. Tak właśnie tak! Matka zmarła tragicznie, targnęła się na życie. Całe życie płacę, że nie urodziłam się synem. Chociaż matka nie żyje już rok to ja schnę i w domu dzieją się cuda. Nie mieszkam tam uciekliśmy z mężem i córką. Dałam dziewczynie kilka rad. Zaczęłyśmy uwalniać matkę wzorców zachowanych z życia Ziemskiego. Zaczęłyśmy oczyszczać, rozmawiać z matką. Efekt już był pierwszego dnia. Kobieta wychodząc ode mnie dziękowała mi i płakała. Byłyśmy w kontakcie cały rok. Kobieta dziś jest pewną siebie kobietą, wolną od klątwy matki. Matka nie chciała dla niej dobrze, na każdym kroku ją poniżała i ośmieszała. Ciągle powtarzając jak bardzo los ją skrzywdził córką. Jestem medium więc któregoś dnia siedzą przy świecach i modlitwie połączyliśmy się z jej mamą. Rozmowa była krótka, ale pełna emocji. Matka miała warunek pokutny za swoją matkę za życia obu. To się ciągnęło od lat.
Wyciągając wnioski co do magii i rzucanych uroków, klątw. Skutki są karmiczne. Jeśli czujemy, że coś się nie układa w życiu przez dłuższy czas, jeśli chłopak odchodzi albo dziewczyna bez słowa. Jeśli mamy jakiś opór na własne szczęście. Niby proste "nie chce mi się", nie musi oznaczać czegoś naturalnego, a raczej skutki czarów. Chociaż nie popadajmy w skrajność nie dajmy się zwariować. Jest powiedzenie na temat wiary w magię. Czym większa siła przekonania, że czary nie istnieją tym mniejszy skutek jej działania. Największą i najskuteczniejszą bronią jest czyste sumienie i serce pełne miłości oraz pokory. Zwykle energia naszego ducha najszybciej stawi opór na złe intencje innych.
Jeszcze jedno ważne spostrzeżenie. W magii nie ma zasad moralnych. Jeśli ktoś sądzi inaczej, to albo kłamie albo nie wie. Czyli nie jest do końca wtajemniczony. Zasady BHP, którymi kierują się Magowie są po to, aby chronić wykonawców przed skutkiem lub odwrotem. Ale nie ma zasad co do dziedzin, w których i jak działamy. Ktoś by się kłócił, zwłaszcza ci co sądzą, że jest biała magia. Czyli co nie szkodzimy innym? Bzdura! Każda ingerencja w Duszę żywą jest świadomą manipulacją tym samym szkodzi innym. Jeśli ktoś uważa, że ingeruje w intencji czyjejś bez zgody tej osoby to niestety szkodzi jej. Nie możemy pod przykrywką usprawiedliwień "bo coś" tłumaczyć swojego działania. A więc jeśli idziesz po rytuał aby mieć wpływ na kogoś lub na coś, to jest już ingerencja i manipulacja z przyzwoleniem lub też nie. Dokonując wyboru między wiedzą, po co i jakie skutki ma rytuał, a faktem, że pragnienie jest większe niż sumienie, to już wiadomo, że gotowi jesteśmy na konsekwencje.
Kiedyś moja znajoma powiedziała. Tak ja chcę go przyciągnąć, choćbym kontrakt z diabłem podpisała, ale ma być mój. A później dodała - płacę, wymagam. Co mi tam skutki skoro ja tego nie robię, tylko zamawiam. Zapomniała, że to ona swoją duszę daje w zamian. Zapominamy, że każdy rytuał jest jak sakrament - zostawia ślad na duszy i w przestrzeni. Lekceważąc swoim zachowaniem możemy sprowadzić na siebie kłopot.
Jeszcze dwie sprawy do zapamiętania. Pierwsza – Czar ma taką moc jaką energię i wiarę w niego wsadzimy. Dwa – Nie nad wszystkim panują energie niższe od Boga. Ostatnie słowo należy do Niego. Bóg mówi niech będzie wola Twoja. Ale też Bóg nie zawsze da szansę zmienić bieg losu nawet przez czary. Ktoś powie, że nie wolno mieszać w to Boga. Ale jest napisane w Starym Testamencie, że Bóg rozmawiał z Czarownikami i spełniał ich wolę. Ponieważ Bóg mówi, że lepiej być zimnym lub gorącym niż letnim. Określając własne kierunki oraz wybory możemy nazwać lekcją. Czekanie na cud nazywamy marnotrawieniem.