Właśnie dziś nie martw się – druga duchowa zasada Reiki
W naszym życiu nie brakuje okazji do tego, aby się zmartwić, zezłościć czy przestraszyć. Każdego dnia spotykają nas stresujące sytuacje, trudne wybory i niemiłe wydarzenia. Wystarczy czasem odebrać telefon lub włączyć telewizję, aby zacząć się zastanawiać nad tym jak mało potrzeba do tego, aby wydarzyło się coś złego. Skupiając się jednak na wszystkim złym, co nas otacza – zapominamy o tym, co jest dla nas dobre. Zapominając zaś o szczęściu, miłości i spokoju – napędzamy machinę niepokoju i stresu. Przychodzi w tedy taki moment, że czujemy się już przepaleni tymi negatywnymi myślami. To może przytrafić się każdemu z nas, ale i w tej sytuacji nie pozostajemy bezbronni.
Jak możemy sprawić, aby nasze życie stało się lepsze? Czy jest to możliwe? Co zrobić, jakimi zasadami się kierować, a czego unikać, aby odzyskać spokój i zdrowie? Z odpowiedzią na te pytania może przyjść nam nauka Reiki i jej pięć podstawowych zasad. Niedawno omówiliśmy pierwszą z nich, a dziś zajmiemy się drugą, która brzmi „właśnie dziś nie martw się”.
Martwienie się, to rozbudzanie w sobie takich uczuć jak lęk, niepewność czy brak wiary we własne możliwości. U jednych będzie się to wiązało z ogromnym smutkiem, u innych z bezradnością, a niektórzy zmartwieni staną się źli jak osy i szybko wybuchną gniewem. Zmartwienia nie kupimy na bazarku i nie urośnie nam na krzaczku. Ono siedzi w naszej głowie – jest naszą wizją dotyczącą teraźniejszości, przeszłości, a najczęściej przyszłości. Boimy się przecież tego, co nieznane. Obawiamy się wydarzeń i rozmów, które jeszcze nie nastąpiły. Tylko dlaczego martwimy się czymś czego nie ma – rozmowami, które się nie odbyły; nieszczęściami, które się nie wydarzyły; niepowodzeniami, wypadkami, chorobami itp. itd. To wszystko nie zagościło w naszym życiu, a my już się tego boimy.
Nieco inaczej jednak możemy odebrać martwieniem się o to, co już się wydarzyło, ale tu znów nie odnajdziemy więcej sensu niż przy zmartwieniu o naszą przyszłość. W życiu każdego z nas przytrafiło się coś niemiłego, złego czy głupiego. Wszyscy popełniamy błędy i doświadczamy porażek. Może zaprzepaściłeś piękną przyjaźń lub miłość. Być może Twoje relacje z rodzicami nie ułożyły się tak jak opisane to jest w poradnikach rodzicielskich. To mogło się zdarzyć i zdarzyło się, ale martwienie się tymi sprawami jest sensowne jedynie wtedy, kiedy dzięki temu wyciągniesz wnioski z tych wszystkich wydarzeń. Odbędziesz w ten sposób lekcje i dostrzeżesz czego w życiu pragniesz dla siebie, a czego nie. Nie żyjesz „wtedy”, ani „później”, lecz jesteś właśnie tu i teraz.
Najbardziej sensownym wyda się więc martwienie o chwilę obecną. Mając czas na przemyślenia – zastanawiamy się czy nasze dzieci są teraz grzeczne w szkole, czy nasza druga połowa darzy nas szczerym uczuciem i czy poradzimy sobie w pracy. Wszyscy znamy ten stan, kiedy niepokój dobija się do naszych umysłów niczym natrętny komar pragnący na chwilę uprzykrzyć nam życie. Głównym powodem tego, że się martwimy jest strach. Za takimi czarnymi scenariuszami podaża jak cień negatywna energia, która nie tylko wpływa na nasz nastrój, ale również na nasze ciało. Znając prawo energetyczne wiemy, że podobne energie będą się przyciągąły, a nie chcemy przecież niczego złego w swoim życiu. Czas przerwać to błędne koło. Razem zastosujmy się więc do zasady „właśnie dziś nie martw się”.
Kiedy czujesz się bezsilny, smutny, zmartwiony lub po prostu się boisz, to powtarzaj w swoich myślach słowa: „Jestem zawsze tu i teraz. Zajmuję się tylko tym, co jest tu i teraz. Ufam Bogu, dobremu losowi i sobie. Ufam dobru moich najbliższych”. Dbaj o siebie, odpoczywaj i od czasu do czasu sprezentuj sobie małą przyjemność. Nie poświęcaj wszystkiego dla wszystkich, lecz ukochaj wspaniałą osobę, która pomoże Ci rozbudzić w sobie miłość – ukochaj siebie. Kiedy zaś poczuj się samotna czy samotny – nie bój się prosić o radę, pomoc czy wysłuchanie. Jesteś tu i teraz, ale nie jesteś sama czy sam. Razem możemy zdecydowanie więcej.
Pozdrawiam z całego serca,
Amber