Ciekawe przesądy - z przymrużeniem oka spójrzmy na świat :)
Szarobura pogoda za oknem, więc dziś skupimy się na temacie bardzo lekkim - porozmawiamy o przesądach. Można śmiało powiedzieć, że każdy z nas jest w jakimś stopniu przesądny. Już od maleńkiego słyszymy różne stwierdzenia, które nie są oparte na faktach, lecz na pewnej wierze. Ja osobiście wychowałam się w rodzinie, w której nie wolno było położyć chleba „do góry nogami”, ponieważ zapowiadało to kłótnię lub kłopoty. Uczono mnie także o niekupowaniu butów dla bliskiej osoby (zwłaszcza partnera), ponieważ od nas odejdzie. Nigdy w to nie wierzyłam, ale jednocześnie sądziłam, że przestrzeganie tych „zasad” również w niczym mi nie zaszkodzi :) Można powiedzieć, że jest to pewna tradycja, którą wyniosłam z domu rodzinnego. Nasza wiedza i wiara w przesądy zależy przede wszystkim od ludzi, przy których dorastaliśmy i od tego jakie „prawdy” nam przekazali. Niektóre znane nam przesądy są bardzo stare, a wiele z nich zostało obecnie zapomnianych. Ile z poniższych przesądów już udało Ci się poznać?

Jednymi z najczęstszych i najbardziej popularnych przesądów są te dotyczące czarnego kota i drabiny. Nasi przodkowie wierzyli, że nie można przejść pod drabiną. Wiąże się to z tym, że drabina oparta o ścianę tworzy trójkąt, który utożsamiany był z Wielką Trójcą. Przejście pod drabiną wiązało się więc z przecięciem „nieskazitelnej linii” trójkąta, a więc traktowano je jako bluźnierstwo. Według przesądu -osoba, która to uczyni - będzie nieszczęśliwa. Często słyszałam również, gdy mówiono dzieciom, aby nie przechodziły pod drabiną, bo nie urosną :) Drugim przesądem tego typu jest czarny kot. Według wierzeń jeżeli przebiegnie on czyjąś drogę, to nie powinno się iść dalej, ponieważ przyniesie to pecha. Najlepiej w takim wypadku obejść kota tak, żeby nie przejść przez tą linię lub puścić kogoś innego, aby przeszedł przed nami. W szczególności nie można przechodzić przez drogę, którą przebiegł kot w piątek 13. Osobiście znam osoby, które uwielbiają czarne koty oraz piątek 13-ego, który przynosi im szczęście - szczególnie numerologicznym czwórkom i ósemkom :)
Kolejną swojego rodzaju grupą ciekawych przesądów są te związane z dziećmi. Dobrym znakiem jest płacz dziecka na jego chrzcinach. Być może nie jest to najprzyjemniejsze dla ucha, ale przyniesie dziecku szczęście. Dawniej wierzono, że płaczące dziecko pokazuje swoją siłę w walce ze złem. Jeżeli podczas chrzcin dziecko jest ciche, to wróżyć to może jego nieszczęśliwe życie. Innym bardzo znanym przesądem jest wiązanie do wózka dziecięcego kokardki. Kokardka ta musiała być koniecznie koloru czerwonego. Ma ona pomóc w ochronie dziecka przed negatywną energią i zazdrością innych ludzi. Kolor czerwony jest często stosowany przy czarach i rytuałach ochronnych.
Jednym z najbardziej sprzyjającym przesądom dni zdecydowanie są Andrzejki. W tym dniu powinno się wróżyć u doświadczonych wróżek, lecz przesądy oczywiście głoszą co innego :) Według nich powinniśmy lać wosk przez dziurkę od klucza, aby powstały kształt przepowiedział nam przyszłość. Dla dwóch różnych osób ten sam kształt będzie oznaczał zupełnie inne rzeczy. Podczas tej nocy można podobno sprawdzić też pierwszą literę imienia przyszłego partnera. Jak powinniśmy to zrobić? Wystarczy jabłko i nóż. Jabłko należy delikatnie obierać tak, żeby skórka się nie przerwała. Następnie skórkę należy rzucić za siebie przez lewe ramię. Ze skórki powstanie litera imienia przyszłej miłości.

Przesądy są niemalże wszechobecne, dlatego nic dziwnego, że zawitały także do naszej kuchni. Jeżeli ktoś zostawi skrzyżowane dwa widelce oznacza to, że na jego temat zaczną krążyć plotki i oszczerstwa. Rozsypanie soli zapowiada kłótnię w domu. Zrzucenie widelca ze stołu lub rozsypanie cukru zapowiada, że ktoś niedługo nas odwiedzi. Istnieje też przesąd, że ta osoba będzie głodna. Babcie opowiadają, że nie wolno też pochwalić piękna ciasta, które nie opuściło jeszcze piekarnika, ponieważ „speszy się” i źle się wypiecze. Inne przesądy związane są z chlebem. Wierzono, że piekarz powinien wypiekać trzynaście bochenków chleba, czyli tak zwany „piekarski tuzin”. Dwanaście bochenków jest do sprzedania, a ten trzynasty jest dla diabła. Chleba nie powinno się również kłaść przekrojoną częścią w kierunku okna lub drzwi, ponieważ wtedy opuści on nasz dom. Bardzo ciekawym przesądem jest również ten o jedzeniu piętki chleba. Jeden z nich głosi, że młode dziewczęta powinny jeść piętki, aby ich biust rósł obfity. Drugi zaś mówi, aby piętki spożywały wszystkie osoby pragnące zachować piękno, ponieważ „kto jada ostatni - jest piękny i gładki” :) Wielu z nas zna też przesąd „odpukiwania w niemalowane”. Jeżeli coś powiemy i boimy się, że może się nie sprawdzić - powinniśmy odpukać czyli zakląć los, aby nie pokrzyżował nam planów. Odpukiwać powinno się tylko prawą ręką i w niemalowane drewno. Jeżeli gotujemy, to powinniśmy mieszać tylko i wyłącznie zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Słyszałam, że kiedy będziemy mieszać w garnkach w przeciwnym kierunku, to nie ważne jak się będziemy starać - nasze danie się nie uda. Sprawdzałam, ale nie zauważyłam różnicy :)
Inną swoistą grupę stanowią przesądy związane z ubiorem. Zapięcie koszuli źle - pomylenie dziurek i właściwych im guzików podobno przynosi pecha. Jeżeli jednak spotkamy na swojej drodze kominiarza, to szybko musimy złapać się za guzik - oczywiście ma przynieść to nam szczęście. Jeżeli w kuchni zakładamy fartuch, to należy szczególnie uważać. Jeżeli założymy go na odwrotną stronę, to możemy znów mieć pecha - nawet tego samego dnia. Złą wróżbą jest też upuszczenie fartucha i z tego powodu należy go bardzo ciasno wiązać.

Często spacerując możemy na swej drodze spotkać zakonnice. Według niektórych przesądów spotkanie, to przynosi nam pecha. Wyjątkiem jest jeżeli zakonnica ta ma dużą czarną torbę. Jeżeli jest kilka zakonnic, to każda powinna mieć taką torbę. Do dziś nie rozumiem, dlaczego służąca Bogu osoba miałaby być dla nas pechowa, ale z przesądami lepiej nie dyskutować :) Dawniej, kiedy rybacy szli na połów i w drodze spotkali zakonnicę, to wracali do domów. Wierzyli bowiem, że spotkanie to oznacza, że nie wrócą z morza. Jeżeli jednak idziemy coś załatwić i spotkamy trzy zakonnice, to znaczy, ze nasza sprawa zostanie załatwione. Kiedy już mówimy o spacerowaniu to istnieje również przesąd, że jeżeli ktoś idąc znajdzie kawałek węgla, to powinien go zabrać ze sobą na szczęście. Ciężko chyba jednak wytłumaczyć to górnikom. To samo dotyczy końskiej podkowy czy czterolistnej koniczyny - nie powinniśmy przejść koło nich obojętnie, bo ominie nas szczęście, które niosą. Ważne jest też, którą nogą wstajemy rano. Jeżeli prawą, to będziemy szczęśliwi i radośni. Lewa noga oczywiście wróży nam, że wszystko tego dnia nie będzie się nam układać, a my sami będziemy markotni i rozdrażnieni.
A Ty ile z tych przesądów znałaś lub powtarzałaś? :) Przesądy dotyczą niemalże wszystkiego - ciąży, dzieci, zwierząt, przedmiotów, podróży, pracy itp. itd. Czasem możesz mieć wrażenie, że gdzie się nie obrócisz - tam odnajdziesz nowe przesądy. Jedni z nas w nie wierzą, inni nie, lecz dla wielu z nas stanowią one pewną tradycję. Wiążą nas z naszą rodziną i regionem, w którym się wychowaliśmy. Pewnie również to zauważyłaś, że dla tych, którzy wierzą - przesądy często się sprawdzają :)
Pozdrawiam gorąco,
Amber