Nie bójmy się ciemności - zimowe zmęczenie
W zimowych dniach coraz mniej jest słońca. Wstajemy rano i jest ciemno, następnie idziemy do pracy, gdzie oświetlenie jest sztuczne, a jak już wracamy do domu to… niespodziewanie znów nastaje mrok. Ciężko jest się oswoić z tym wszechobecnym brakiem słońca. Bo przecież to właśnie ono dodaje nam energii i radości. Dzięki niemu chce nam się działać, a świat jest o wiele prostszy i ładniejszy.
Czujemy się nieswojo, kiedy nie ma słońca na niebie. Podświadomie mamy wrażenie, że coś nam może umknąć - świadomie dostrzegamy przecież o wiele mniej. Nasz umysł zaczyna pracować na wyższych obrotach, a my czujemy się gorzej i stajemy się coraz mocniej znużeni. Nie wychodzimy już na wszystkie spotkania towarzyskie, do kina czy na spacer. Częściej łapiemy różnego rodzaju infekcje i modlimy się w duchu, aby móc je po prostu przespać. Najchętniej schowalibyśmy się do łóżka. Jednak niestety tak się nie da.
Przy braku naturalnego oświetlenia i coraz szybszym mroku za oknami musimy sobie jakoś radzić. Staramy się w różny sposób rozświetlić swoje otoczenie. Chcemy, aby nawet to sztuczne światło dało nam trochę szczęścia i energii. I w ten sposób budzimy się rano i zapalamy w domu światła. W pracy przez cały dzień siedzimy z włączonymi żarówkami, pod sztucznym oświetleniem, patrząc na monitor komputera. Wracamy do domu i… zapalamy światła, aby przedłużyć nasz zimowy dzień.
Jednak nie można zapominać, że cały czas otaczają nas światła, które są dla nas sztuczne. One tylko imitują to naturalne. Niekiedy więc dają tylko chwilowe poczucie przypływu energii i lepszego samopoczucia. Po pewnym czasie zauważamy jednak, że dzieje się to kosztem czegoś innego. Sztuczne światło dodatkowo męczy nasze oczy, rozregulowuje nasz organizm. Wprowadza czynnik, którego nie powinno być. Jest nienaturalne.
Dawniej słońce regulowało rytm dobowy. Życie pod tym względem było prostsze. Jest jasno – znaczy, że jest dzień i można pracować. Jest ciemno – za chwilę trzeba iść spać. Nikt nie siedział po osiem czy więcej godzin w zamkniętym pomieszczeniu z żarówką nad głową. Ludzie przebywali na świeżym powietrzu, muskały ich naturalne promienie słoneczne. Słuchano się wtedy natury i jej ufano. Oczywiście i wtedy ludzie chcieli sobie chociaż trochę przedłużyć dzień i palili świece czy lampiony. Jednak krótkie siedzenie przy przyciemnionym świetle płomienia nie rozregulowywał organizmu, a wręcz przeciwnie. Dawał wyciszenie, stopniowe przyciemnienie świata, trochę ciepła i rozleniwienia.
Ciemność kojarzy się większości z nas dość negatywnie. Dzieci boją się zostawać samemu w ciemnym pomieszczeniu. Ciemnością straszy się w horrorach i filmach kryminalnych. Nie mając światła czujemy się niepewni i bezbronni. Nie wiemy czego możemy się spodziewać od otaczającego nas świata zewnętrznego. Jednak takie myślenie na dłuższą metę jest błędne.
Ciemność korzystnie wpływa na niektóre związki chemiczne, które są bardzo potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Mowa tu głównie o melatoninie, czyli związku, który odpowiada za nasz spokój czy też za zdrowy sen, a także kieruje wytwarzaniem przez organizm innych ważnych hormonów m.in. adrenaliny. Melatonina wytwarzana jest właśnie w ciemności. Do jej właściwej pracy potrzebne jest nie tylko określenie rytmu dobowego, ale przede wszystkim przestrzeganie go. Brak ciemności - brak wytwarzania melatoniny - powoduje rozdrażnienie, problemy z zaśnięciem, koszmary i częste budzenia się w nocy. Mogą pojawiać się również bóle głowy, brak koncentracji, a nasza wydolność i odporność będzie o wiele mniejsza. Nic nam się nie będzie chciało, a życie zacznie nas przerastać.
Ciemność nie jest straszna, odrzućmy więc obawy z dzieciństwa i doceńmy to co jest teraz. Pójdź na spacer wieczorem, otwórz szeroko balkon i oddychaj świeżym powietrzem, pójdź wcześniej spać i pozwól się zregenerować swojemu ciału. Nie oglądaj filmu na noc i nie siedź do późna przy komputerze. Zima nie należy do najprostszych pór roku, lecz powinniśmy dbać o to, aby i w tym okresie zachować zdrowie i energię.